Wojciech Łopaciński - hotelarz z pasją
Wojciech Łopaciński - doradztwo hotelowe
DoświadczenieReferencjePublikacjeOfertaKontakt


 
 

Barcelona 2013

Czy można w 3 dni poznać Barcelonę? Z pewnością weekendowy wypad nie wystarczy, ale… warto spróbować. Tym razem nie nastawiliśmy się z żoną na zwiedzanie zabytków, tylko lekki hiszpański (ojoj przepraszam: KATALOŃSKI) wypoczynek. Oczywiście pewne punkty naszego wyjazdu nie mogły ulec zmianie, czyli: nauka lokalnej kuchni w szkole gotowania i regionalne wina. Wyjątkowo, w tym przypadku, zaplanowaliśmy jeszcze wizytę na Camp Nou- czyli jednej z największych aren sportowych świata. Ale po kolei.

Barcelona 2013Torres 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013


Wylądowaliśmy na lotnisku El Prat, pod samą Barceloną. Autobusem miejskim nr 46 dostaliśmy się w 30 minut na Piazza Catalunya, który jest jakby bramą do miasta. Stąd metrem można już dojechać wszędzie.

Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013


Pierwszym punktem programu była szkoła gotowania Cook&Test. Dla osób lubiących kulinarne wyzwania nieocenione źródło wiedzy o podstawach lokalnych dań. Choć nie można liczyć na poznanie, podczas 4 godzin zajęć, jakiś szczególnie wyrafinowanych potraw i niesamowitej ilości potraw. Dla chcącego jednak może to być świetna okazja do zapoznania się z podstawą lokalnej kuchni i zaproszeniem do kontynuacji po powrocie do własnych garnków. Ja nauczyłem się przygotowywać osławioną hiszpańską paellę z owocami morza (bez mieszania), warzywa w sosie romesco i ziemniaczaną tortillę, która okazała się genialnie prosta: mieszamy ziemniaczane chipsy z rozbełtanym jajkiem  i kładziemy na patelni. Wraz ze mną w zajęciach wziął udział chłopak z Francji, Maroko i dwie Szwedki.

Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013

 


Wieczorem sprawdziliśmy w kilku knajpkach przy głównej turystycznej ulicy La Rambla czy tutejsze paele są faktycznie nie mieszane i skontrolowaliśmy jakość podawanej w nich cavy. Ilość bąbelków zgadzała się z przyjętymi normami a wytrawność wersji extra brut, choć zdecydowania słabsza od wytrawności francuskich szampanów, tu w miejscu ich produkcji, naprawdę nam pasowała.

La Rambla 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013

 

Będąc w Hiszpanii nie można nie spróbować najdroższej szynki świata: jamón ibérico. Przy jej cenie prosciutto crudo di Parma wydaje się tanim zamiennikiem. Ibérico potrafi kosztować 1200zł za kilogram mięsa z kością!!! Na stoiskach La Boqueria wisiały takie właśnie egzemplarze. W czym tkwi tajemnica ceny i smaku? Od naszych polskich wieprzowych szynek ibérico różni się tym, że jest wyprodukowana z mięsa czarnych świń- typowej iberyjskiej odmiany tych zwierząt. Świnie są specjalnie karmione a ich dieta oparta jest o naturalną żywność i żołędzie, co nadaje mięsu niepowtarzalny smak.  Następnie mięso jest nacierane solą i leżakowane przez 2 lata w przewiewnych miejscach, aby odpowiednio skruszało. W każdej prawie barcelońskiej restauracji można zamówić sobie plastry ibérico na zakąskę lub kanapkę z hiszpańskim chlebem przykrytym szynką.     

jamón ibérico 2013Mercat de la Boqueria 2013BARCELONA 2013


Sobotę rozpoczęliśmy od wycieczki pociągiem, około 60 km od Barcelony, do Vilafranca del Penedès- siedziby jednej z największych winiarskich przedsiębiorstw Hiszpanii (a może i całego Starego Świata). Godzinna przejażdżka turystycznymi wagonikami po winnicy, zwiedzenie nowoczesnych magazynów z kilkoma tysiącami barrique (czyli 225 litrowych, pełnych wina, dębowych beczek) i specjalna degustacja wybranych win Torresa była dla nas winiarzy niesamowitym przeżyciem. Aż szkoda, że tak mało czasu zaplanowaliśmy na ten wyjazd, bo wracając pociąg zatrzymał się dosłownie na przeciwko siedziby innego znanego hiszpańskiego producenta win- Freixenet. Spokojnie- jeszcze tam wrócimy!

Torres 2013Torres 2013Torres 2013Torres 2013Torres 2013Torres 2013


W niedzielę zaplanowaliśmy „tradycyjne” zwiedzanie. I bardzo dobrze. Byłoby wielką stratą nieoglądnięcie Casa Milà, Casa Batlló czy Parku Güell. W parku odbyliśmy obowiązkowy postój na najdłuższej ławce świata. Wrażenia? Niesamowite! Jakby właściciel hurtowni z kafelkami powyklejał sobie dom i pół ogrodu z końcówek serii, które odkładał przez 40 lat handlu. Sądzę, że barok, to bardzo mało zdobna epoka, przy pomysłach Gaudiego. Trzeba jednak zupełnie uczciwie przyznać, iż te końcówki terakoty, użyte kolorowe dodatki i przeróżne fikuśne kształty zostały przez autora jakoś tak przemyślnie dobrane, że w sumie tworzą jakby spójną i wcale nie kiczowatą całość.

 Barcelona 2013Barcelona 2013

Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013

 

Spacerując po Parku Güell, w dziurze w płocie, zobaczyłem grillujących ludzi. Nic nie było by w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że oni grilowali ... pory. Gdy do nich podeszliśmy okazało się, że świętują Calçotada, czyli katalońskie święto jedzenia cebuli. Tym długim warzywem była specjalnie hodowana cebula, kórą w trakcie wegetacji przysypuje się ziemią, aby w poszukiwaniu słońca rosła do góry i nie przyjmowała tradycyjnych cebulkowatych kształtów. Tradycja tych świąt sięga XIX wieku. Nie mogłem nie spróbować.

Barcelona 2013Barcelona 2013Barcelona 2013

Na osobne słowa zasługuje, budowana od 1882 roku Sagrada Familia. Niesamowite dzieło Gaudiego zaskakuje zwiedzającego na każdym kruku. Zbudowana  z betonu ma w zamyśle przypominać dżunglę. Karkołomny pomysł po wejściu do środka zdaje się bliski realizacji. Każda kolumna w innym kształcie, zawieszone pod sklepieniem bazyliki żółwie czy inne roślinne motywy faktycznie kierują naszą wyobraźnię do jakiegoś wielkiego starego lasu. A przecież to jeszcze nie skończona całość. Budowniczowie zaplanowali koniec dzieła na 2028 rok. Skończona za to jest kaplica pod bazyliką, gdzie udało mi się uczestniczyć w niedzielnej mszy świętej.

Sagrada Familia 2013Sagrada Familia 2013Barcelona 2013Sagrada Familia 2013Sagrada Familia 2013Barcelona 2013Barcelona 2013


Prawdziwy mężczyźni spędzają niedzielny wieczór w Barcelonie tylko w jeden sposób: na stadionie Camp Nou (lub przed tv w jakimś barze). Wraz z blisko 100 tysiącami osób my również postanowiliśmy dopingować FC Barcelonie w meczu z Ossauną. Stadion jest jednym z największych tego typu obiektów na świecie i zdecydowanie największym w Europie. Pomieści 112 tysięcy osób ale UEFA ograniczyła tą liczbę, ze względów bezpieczeństwa, do 99.354 miejsc. Lionel Andrés Messi Cuccittini, czyli po prostu Mesi spisał się na medal i strzelił 4 bramki a cały mecz zakończył się wynikiem 5:1.

FC Barcelona-Osasuna 5:1  Camp Nou 26.01.2013FC Barcelona-Osasuna 5:1  Camp Nou 26.01.2013FC Barcelona-Osasuna 5:1  Camp Nou 26.01.2013


Postanowiliśmy mu dorównać i też strzelić 4 gole hiszpańskim winiarzom. Wylądowaliśmy w klimatycznej knajpce La Xampanierya Can Paixano (przy ulicy Carrer de la Reina Cristina, 7), gdzie pije się tylko cavę. Każdy kieliszek kosztuje w granicach 1,20 do 1,80 Euro. Lokal przez cały wieczór był tak zatłoczony, jak Marszałkowska w samo południe. Ludzie co chwila się zmieniali, pijąc tu kilka kieliszków cavy, jedząc mięsne tapasy, a następnie kontynuowali zabawę gdzie indziej. Ten niesamowity mecz zakończył się, według planowanych notowań bukmacherów, naszym zwycięstwem, okupionym makabryczną kontuzją głów, następnego dnia. Słaba obsługa w postaci aroganckich gości za wysokim barem nie zdołała popsuć nam dobrych humorów. Tutaj też zobaczyliśmy "czystość" oryginalnych hiszpańskich lokali.

La Xampanierya 2013La Xampanierya 2013La Xampanierya 2013


Wieczorem odwiedziliśmy jeszcze dziwny, nowoczesny i bardzo kolorowy budynek Barcelony, Torre Agbar. 144 metrowej wysokości wieżowiec zupełnie nie pasuje do niskiej, gotyckiej zabudowy tego miasta. Stał się urbanistyczną dominantą na miejskim horyzoncie i punktem odniesienia praktycznie z każdego miejsca. Jego fasada składa się 59.619 kawałków przeźroczystego szkła, które w nocy rozświetlają się na przeróżne kolory.  Autorem projektu jest najsłynniejszy współczesny architekt francuski Jean Nouvel. 

 Barcelona 2013Barcelona 2013

  
Rano w poniedziałek zjedliśmy śniadanie na sposób kataloński na jednym z najstarszych europejskich targowisk Mercat de la Boqueria, przy La Rambla 91. Od 1217 roku handlowano tu dosłownie wszystkim. Teraz jest miejscem przyciągającym turystów chcących zobaczyć oryginalne pyszności Hiszpanów. Miejscowi robią tu spożywcze zakupy i jedzą śniadania przy wysokich ladach gastronomicznych stoisk. Menu: kieliszek cavy i grillowane owoce morza. Pyszności. Godne pożegnanie tego pięknego miejsca. Do widzenia Barcelono!

Mercat de la Boqueria 2013Mercat de la Boqueria 2013Mercat de la Boqueria 2013Mercat de la Boqueria 2013Mercat de la Boqueria 2013Mercat de la Boqueria 2013

Kilka wskazówek:
Tani nocleg w Barcelonie, już od 25 EURO za 2-osobowy pokój, można znaleźć na stronie wimdu. co.uk.


Ciekawą lokalizacją na nocleg okazała się Passeig de Gracia. Dosłownie 2 stacje metra lub 15 minut spaceru od dzielnicy gotyckiej Barri Gótic a nie tak droga i zatłoczona jak Rambla.
Polecam kilkudniowe bilety na metro i inne środki transportu: Barcelona Transport Card. W cenie 2 dni-€13,40, 3 dni- €19,20, 4 dni-€24,40 i 5 dni-€29,00. Można sobie zaoszczędzić ciągłego kupowania biletów i nerwowego spoglądania na zegarek, w celu nie przekroczenia czasu 1h15 minut, jako pojedynczej podróży. Barcelona Transport Card można nabyć już na lotnisku przy wyjściu głównym z każdego terminala w biurze Informacji Turystycznej. Biuro oferuje też Barcelona Touristik Card z transportem i biletami do wybranych zabytków.

Dobrym rozwiązaniem jest też T10 Metro ticket, za €9,80 który upoważnia do 10 przejazdów. W tym przypadku należy jednak pamiętać, że za każdą przesiadkę odliczany jest kolejny przejazd. Gdy kupujemy zwykły pojedynczy przejazd w cenie €2.00 mamy 1h15 na transport i w ramach tego czasu możemy się przesiadać bez konieczności dopłat.


Nie polecam wycieczki do często zaznaczonego w jako atrakcyjne miejsce targu Sant Antoni. Naprawdę nic ciekawego.


Polecam za to szkołę gotowania Cook&Taste, przy ulicy Carrer del Paradís 3. Szkół w Barcelonie jest wiele, ale ta naprawdę ciekawa. Szefowa kuchni tylko dla mnie usmażyła tortillę, mimo że nie była zaplanowana w menu.

                

 



| Doświadczenie | Referencje | Publikacje | Oferta | Kontakt | English | Podróże
Copyright © 2009 Studio Reklamy ADGRAPE.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wojciech Łopaciński - doradztwo hotelowe.