Wojciech Łopaciński - hotelarz z pasją
Wojciech Łopaciński - doradztwo hotelowe
DoświadczenieReferencjePublikacjeOfertaKontakt


 
 

Turystyka w trzecim wymiarze

zobacz w archiwum Gazety Wyborczej

dla Gazety Wojciech Łopaciński *
2007-02-17, ostatnia aktualizacja 2007-02-15 17:57

Podstawowe prawo marketingu mówi: "Jeśli nie możesz być liderem w jakiejś kategorii, wymyśl taką, w której nim zostaniesz". Toruń nie musi nic wymyślać - w wielu kategoriach przewyższa konkurencję

W styczniu minęły dwa lata, odkąd przyjechałem do Torunia. Wierzę, że moje nowe miasto nie może pozwolić sobie na chybione działania marketingowe. Z bardzo prostego powodu: nie stać nas na nie. Wszelkie myślenie o promocji Torunia czy Europejskiej Stolicy Kultury należy zacząć od analizy aktualnej sytuacji. To sprawa postawienia sobie kilku zasadniczych pytań: jakimi motywami kieruje się ktoś, kto do nas przyjeżdża? kim jest? kogo chcielibyśmy jeszcze sobą zainteresować? jakie nasze walory jeszcze niedostatecznie wyeksponowaliśmy?

Miasto to produkt

Zaryzykuję tezę: "sprzedać miasto" to znaczy to samo, co sprzedać samochód, skarpetki i każdy inny produkt. Z jednym małym "ale" - to znacznie trudniejsze zadanie. Aby sprzedać Toruń, trzeba z wszelkimi działaniami wyjść na zewnątrz. I nie muszą to być kosztowne billboardy czy kampanie reklamowe w najlepszych stacjach telewizyjnych. Na takie akcje w tym momencie stać chyba jedynie Warszawę. Musimy więc docierać do odbiorców, wykorzystując wszelkie formy marketingu zintegrowanego - ukierunkowanego na promocję miasta.

Jednym z najpopularniejszych obecnie kanałów przekazywania turystycznych treści marketingowych jest internet. Powinniśmy stworzyć strony wszystkich toruńskich atrakcji turystycznych i podlinkować je np. do www lokalnych hoteli. Warto też utworzyć niezależną grupę "internetowych fachowców", którzy zaproponują nam techniczne rozwiązania pozwalające na szybkie uaktualnianie naszej wspólnej oferty. Strona w sieci ma sens, o ile jest atrakcyjna, świeża i dobrze pozycjonowana w wyszukiwarkach typu Google. Budując nowe lokalne serwisy, również te samorządowe, należy oprzeć się o wiedzę fachowców - tych od turystyki i tych od internetu.

Nie drepczmy w miejscu

Nie można mieszać dwóch przeciwstawnych sobie działań - promocji na zewnątrz i do wewnątrz miasta. Często słyszę twierdzenie, że lokalizacja dużego basenu lub najlepiej aquaparku, znacznie zwiększy napływ turystów do Torunia. Szanowni Państwo, nie mylmy pojęć. Proszę się zastanowić, czy mieszkańcy Warszawy, Wrocławia i Poznania będą postrzegać taki obiekt jako niezwykle interesujący. Tego, kto jeszcze nie zna odpowiedzi, proszę, aby sprawdził, ile dużych basenów jest w tych ośrodkach.

Podobnie ma się rzecz z rzeźbami i słomianymi kukłami. Takie działania to dostrzegane tylko w wymiarze lokalnym dreptanie w miejscu, dzięki któremu będziemy zawsze kryci. Przecież działamy...

Zatrzymać gości

Ostatnie dane pokazują, że do Torunia w 2005 r. przyjechało 1,5 mln turystów. Wspaniale. Jest tylko jeden problem. Większość z nich wyjechała z miasta w dniu swojego przyjazdu. W kierowanym przeze mnie Filmarze zdarzało się, że wycieczka, która zawitała do Torunia po południu, następnego dnia po śniadaniu pakowała walizki do autokaru.

Co to znaczy? Organizatorzy przejazdów zbiorowych nie postrzegają nas jako miejsca na dłuższy pobyt. Na razie nie mamy szans na szybkie stanie się głównym punktem wycieczek. Musimy więc walczyć o zatrzymanie turystów na dłużej w naszym mieście. Pisząc "walczyć", mam na myśli pracę nad ofertą nocnych atrakcji, weekendowych propozycji i stałych ofert turystycznych.

Nasz gość miałby z czego wybierać. Wszyscy zgodnie wymieniamy: planetarium i Centrum Astronomii UMK w podtoruńskich Piwnicach, Dom Kopernika, Żywe Muzeum Piernika, Muzeum Etnograficzne i Fort IV. Wkrótce zostanie otwarte Centrum Sztuki Współczesnej - najnowocześniejsze muzeum w Polsce. Dwie piękne sceny - Baj Pomorski i Teatr Horzycy - zapraszają do swych wnętrz, a imprezy kulturalne przez nie organizowane (Międzynarodowy Festiwal Teatralny Kontakt i Międzynarodowe Toruńskie Spotkania Teatrów Lalek) są na najwyższym europejskim poziomie.

Oferta innych inicjatyw - muzycznych i filmowych - jest również niezwykle ciekawa. Probaltica staje się festiwalem międzynarodowym, Toruń Film Festiwal Toffi powoli rośnie w siłę, zastępując utracony na rzecz Łodzi Camerimage, relacja telewizyjna z Festiwalu Song of Songs na stałe gości w ramówce lipcowej TVP2, a Lato Filmów to coraz ciekawsza propozycja spędzenia wakacji w naszym mieście.

Czas wziąć się do pracy

Ostatnio pojawiły się głosy, że pewnie nie uda nam się pokonać Łodzi, Gdańska, Poznania - bogatszych od nas konkurentów w rywalizacji o Europejską Stolicę Kultury. Nasze obawy są bezpodstawne. Zapytam: czy te ośrodki mają tyle gotyku na ulicach? Czy mogą się pochwalić rozpoznawalnym na całym świecie Kopernikiem? Które miasto w Polsce ma tyle dobrze zachowanych fortyfikacji? Podstawowe prawo marketingu mówi: "Jeśli nie możesz być liderem w jakiejś kategorii, to wymyśl taką, w której nim zostaniesz". Toruń nie musi nic wymyślać - w wielu kategoriach przewyższa konkurencję. Trzeba się cieszyć, że zaistnieliśmy w pierwszej lidze.

A może nie musimy budować repliki wielkiej handlowej kogi ani zastanawiać się, jakie działania promocyjne powinniśmy podjąć? Zakończmy czas wielkich pomysłów, bo takie rzuca się najłatwiej - szczególnie gdy sfera ich realizacji nie bardzo nas interesuje. Czas wziąć się do pracy.

W 2006 r. została uchwalona Strategia Rozwoju Turystyki dla Torunia, w której wynajęci przez magistrat fachowcy określili, co mamy zrobić. I co? I nic. Strategia jest, działań nie widać. Nie słyszałem o nic o samorządowej komórce, która ma koordynować realizację zawartych w tym dokumencie postanowień, ani o terminie pierwszego "społecznego rozliczenia" z tego zadania. A może do tej Strategii zaglądamy z obawą, że znajdziemy tam gotowe rozwiązania i pozostanie nam tylko podkasać rękawy i zabrać się do roboty? W końcu można jeszcze tak miło porozmawiać, najlepiej przed kamerami, o nowych pomysłach na logo Europejskiej Stolicy Kultury albo herb Torunia...

Jest wyjście

Turystyka biznesowa. Co to jest? Wszystkie wyjazdy z przynajmniej jednym noclegiem poza miejscem zamieszkania, których motywem są kwestie służbowe, będziemy zaliczać do tej właśnie kategorii. Owe "kwestie służbowe" to udział w szkoleniach, wyjazdach motywacyjnych, szkoleniach, prezentacjach nowych produktów, zjazdach organizacji, konwentach, sympozjach naukowych i wreszcie konferencjach. W 2005 r. najczęstszym motywem podróży cudzoziemców do Polski były - według Instytutu Turystyki - sprawy zawodowe i służbowe. Tego rodzaju wizyty stanowiły ponad 27 proc. ruchu turystycznego w kraju.

Dlaczego wyjazdy służbowe mogą być ciekawą formą rozwoju naszego miasta, i to nie tylko w jego turystycznym wymiarze? Dlatego że podróżują najczęściej ludzie młodzi, aktywni zawodowo i chętni do poznawania nowych miejsc. Ich portfele są niezmiernie interesujące. Turyści biznesowi wydają bowiem pieniądze "delegacyjne", które rozchodzą się niezwykle łatwo. Ostatnie badania Instytutu Turystyki podają, że turysta zagraniczny, uczestniczący w naszym kraju w konferencji, zostawił u nas średnio 217 dolarów. To trzeci co do szczodrości wydatków rodzaj turysty.

Toruńskie konferencje to jednak w większości polskie spotkania. Instytut Turystyki podaje, że w 2005 r. mieszkańcy Polski zrealizowali około 4,4 mln krajowych podróży służbowych z jednym co najmniej noclegiem. Jest więc o co walczyć, zwłaszcza że szacowane wpływy z turystyki biznesowej w Polsce wyniosły w 2005 r. aż 681 mln dolarów.

Następnym ważnym elementem charakterystycznym dla turystyki biznesowej jest brak sezonowości. W Toruniu mamy problem nadmiaru turystów w lecie i małego ruchu w miesiącach chłodniejszych. Lecz na organizację rocznego spotkania z klientami albo szkolenie dla pracowników każdy miesiąc dla wielu przedsiębiorców jest dobry.

Turystykę biznesową należy zatem postrzegać w trzech wymiarach: .  promocyjnym - uczestnikami konferencji i kongresów są osoby z elity intelektualnej, mające duży wpływ na kształtowanie się opinii o mieście .  naukowym - udział w kongresach wybitnych przedstawicieli nauki krajowej i światowej pozwala na bieżący kontakt z najnowszymi osiągnięciami techniki .  ekonomicznym - wspomniane 217 dolarów turyści zostawią w hotelach, restauracjach, pubach, kwiaciarniach, sklepach z pamiątkami, piekarniach, czyli w pewnym sensie w kasie miasta.

Toruń to wspaniałe miejsce do rozwoju turystyki biznesowej. Centralne położenie w Polsce daje możliwość w miarę równego dojazdu dla przedstawicieli z oddziałów firm rozsianych po całym kraju. Trzeba jeszcze dodać, że turyści biznesowi, którym spodoba się miasto, często wracają do niego z rodzinami, ponieważ podczas krótkiego pobytu konferencyjnego nie są w stanie poznać większości jego propozycji.

Idea Convention

Od września 2006 r. działa Torun Convention Bureau Copernicus. Organizacja zamierza zrzeszać wszystkie podmioty zainteresowane uczestnictwem w turystyce biznesowej. Dyrektorzy największych hoteli (Filmar, Mercure, Kosmos), przedstawiciele firm przygotowujących konferencje (Expo-Andre, Fundacja Amicus Universitatis Nicolai Copernici, Toruń Meetings), Miasto Park, planetarium i Żywe Muzeum Piernika chcą wspólnie koordynować działania z istniejącymi w naszym mieście strukturami promocji naukowej i kulturalnej. Lokalna Organizacja Turystyczna najprawdopodobniej stanie się naturalnym partnerem dla aktywnego lobbingu na rzecz angażowania środków publicznych na rozwój turystyki biznesowej.

Ideę Convention podchwycił prezydent Torunia Michał Zaleski, który od samego początku wspierał jej pomysłodawców. Właśnie dzięki pomocy magistratu i Urzędu Marszałkowskiego powstał w listopadzie 2006 r. katalog z ofertą konferencyjną naszego miasta. Niedługo trzeba było czekać na pierwszy medialny sukces Convention: zdobycie nagrody publiczności na Targach Usług Konferencyjnych w Warszawie.

A gdzie tkwi największy problem Torunia? W przekazywaniu informacji. W promocji naszego miasta, która jest skierowana nie tam, gdzie powinna. Trzeba nam nowych młodych osób, otwartych na ciekawe pomysły - bez zagłębiania się w to, od kogo one pochodzą. Trzeba wyjść na zewnątrz. Trzeba działać, nie dreptać w miejscu.

* Wojciech Łopaciński - dyrektor toruńskiego hotelu Filmar. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Szczecińskim o specjalności zarządzanie gospodarką regionalną. Zarządzał hotelami w górach i nad morzem. Ma żonę i dwójkę dzieci: Łucję i Wojtusia.



| Doświadczenie | Referencje | Publikacje | Oferta | Kontakt | English | Podróże
Copyright © 2009 Studio Reklamy ADGRAPE.
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wojciech Łopaciński - doradztwo hotelowe.